Dolny Śląsk. Kultura, historia, folklor i subiektywne obserwacje codzienności.
Blog > Komentarze do wpisu
M jak… ruskie pierogi

Odkrywam ponownie talenty kulinarne, stąd sporo czasu spędzam w  kuchni; głównie wieczory (ruskie pierogi wcale nie są ruskie, wiadomo...). Oglądam zatem przy okazji wszelkie serwisy informacyjne oraz seriale. Tak, te ostanie to niesamowite źródło moralitetów dla widzów; w końcu ktoś musi sugestywnie przekazywać pewne treści, skoro ksiądz na ambonie niemedilany.. Dziś trafiłam na ,,M jak miłość”, gdzie matka Marka przeżywała jego romans… - dramat rangi trzeciej wojny światowej!!! K…, jakby nie było innych problemów, a emocje można było trzymać na sznurku – gdyby w związku było dobrze, nikt nie szukałby czego innego… Poza tym bohaterowie to cyborgi życiowe, wiadomo, spotykają ich wszystkie możliwe doświadczenia… A potem siedzą Polki przed TV, naoglądają się ,,dramatów” i jak je w życiu co spotka, to aktorki pierwszoplanowe w dramacie - gotowe sobie żyły podciąć lub choć popaść w depresję… No tak, bo to problem życiowy, ech… Romans? To albo zauroczenie, albo miłość. Jedno jak dmuchawiec na wietrze, drugiemu nikt nie zaradzi.

Bez miłości życie jest smutne.

poniedziałek, 01 lutego 2010, moncia_b
Komentarze
2010/02/03 18:41:34
Oj tam zaraz dramat ;) Trzeba się troszke wyluzować i nie myśleć. To tak apropos Marka ;) No a tak poza tym to czekam na obiecany woreczek pierogów! Albo jeszcze lepiej ... sama po niego sie zjawię :)