Dolny Śląsk. Kultura, historia, folklor i subiektywne obserwacje codzienności.
Kategorie: Wszystkie | ...folklorystyczne i codzienne opisywanie świata... | ...subiektywna półka, też archiwalna... | ...z dziejów Dolnego Śląska... | Tajemnica Ciotki | Wycieczki osobiste
RSS
poniedziałek, 08 lutego 2010
Nad Morzem Martwym...

Nie dość, że to najniższy punkt świata, to jeszcze epitet ma dobry... Klasyczny zabieg literacki polega na odzwierciedleniu stanu duszy ludzkiej za pomocą odpowiedniago ukazania przyrody. Stąd też też nad tym morzem i ciemno, i czarno, i wiarty hulają...

Zwykły dzień….

Wstaję, gdy się wyśpię – 9.00-10.00? Potem śniadanie i kawa w łóżku plus prasówka. Leniwe przeciągnięcie i snucie planów na dany dzień… Spacer?... Spotkanie przy kawie? Basen?... Narty?... Książką?.... Ach i robi się południe, trzeba gdzieś wyskoczyć na obiad… potem ,,pół godzinki dla słoninki”, czyli tzw. drzemka poobiednia, później…. Jakieś kino, spacer, dobra kolacja, etc. i tak codziennie. Totalna nuda.

Na szczęście to utopia. Dziś pobudka o 6.15 i łapanie rytmu codzienności;-)

sobota, 06 lutego 2010
Ciasto marchewkowe

Tym, którym jeszcze nie dałam, a chcieliby bardzo. Zawsze wychodzi;-)

CIASTO MARCHEWKOWE

Składniki:

4 jajka,

1 1/2 szkl. cukru,

1 szkl. oleju,

2 szkl. marchwi utartej na tarce o dużych okach,

2 szkl. mąki,

2 łyżeczki proszku do pieczenia,

2 łyżeczki sody,

szczypta soli,

2 łyżeczki cynamonu, rodzynki, orzechy, słonecznik (wg uznania).

Przygotowanie:

(1) Jajka utrzeć z cukrem.

(2) Dodać pozostałe składniki i wyrobić.

Piec 45 min. w piekarniku 180 stopni.

Polewa czekoladowa – uniwersalna:

1/2 margaryny,

1/2 szkl. cukru,

2 łyżki kakao,

2 łyżki wody - zagotować.

Smacznego;-)

 

 

 

poniedziałek, 01 lutego 2010
M jak… ruskie pierogi

Odkrywam ponownie talenty kulinarne, stąd sporo czasu spędzam w  kuchni; głównie wieczory (ruskie pierogi wcale nie są ruskie, wiadomo...). Oglądam zatem przy okazji wszelkie serwisy informacyjne oraz seriale. Tak, te ostanie to niesamowite źródło moralitetów dla widzów; w końcu ktoś musi sugestywnie przekazywać pewne treści, skoro ksiądz na ambonie niemedilany.. Dziś trafiłam na ,,M jak miłość”, gdzie matka Marka przeżywała jego romans… - dramat rangi trzeciej wojny światowej!!! K…, jakby nie było innych problemów, a emocje można było trzymać na sznurku – gdyby w związku było dobrze, nikt nie szukałby czego innego… Poza tym bohaterowie to cyborgi życiowe, wiadomo, spotykają ich wszystkie możliwe doświadczenia… A potem siedzą Polki przed TV, naoglądają się ,,dramatów” i jak je w życiu co spotka, to aktorki pierwszoplanowe w dramacie - gotowe sobie żyły podciąć lub choć popaść w depresję… No tak, bo to problem życiowy, ech… Romans? To albo zauroczenie, albo miłość. Jedno jak dmuchawiec na wietrze, drugiemu nikt nie zaradzi.

Bez miłości życie jest smutne.

niedziela, 31 stycznia 2010
Kobieta na/z wyprzedaży?

Wybrałam się wczoraj na wyprzedaże (czyt. zakup rzeczy w cenach rzeczywistych, wszak tyle są warte…) i w drodze włączyłam ,,Trójkę”, a tam dyskusja nt. wyceny pracy kobiety w domu. Czyli ile warte jest prowadzenie gospodarstwa domowego plus wychowanie dzieci?

Pani, nazwę ją Nr 1, żaliła się, że nie pracuje i zajmuje się wychowaniem trójki dzieci, i prowadzeniem domu, że to praca niesamowicie ciężka i niedoceniana przez męża, który – owszem – łoży na utrzymanie, ale i wymaga. Raz został w domu z dziećmi, ona wraca skądś i widzi bałagan, brak obiadu. Mąż na to, że przy zajmowaniu się trójką dzieciaków na nic nie starczyło mu już czasu. Cóż, jej musi. Po tym incydencie i tak nie docenia pracy żony, to nie film amerykański.

Pani Nr 2 postawiła na powrót do pracy tuż po urodzeniu. Osiągnęła sukces, czuje się spełniona i doceniona. Dzwoni, bo chce uświadomić mężczyznom, ile kosztuje praca gosposi i opiekunki do dzieci: zatrudnia obie na pół etatu i łącznie płaci im 2.500. Czyli kobieta na pełnym etacie prowadzącej dom i wychowującej przynajmniej jedno dziecko winna zarabiać 5.000. Na pytanie prowadzącego, czy nie wydaje się, jej, że idąc do pracy i powierzając dziecko opiekunce, traci bezpowrotnie radość macierzyństwa, nastąpiła lekka konsternacja, po czym pani odpowiedziała, że ,,coś za coś”.

I w końcu Pani Nr 3. Powiedziała, że sama musi zarobić na siebie i synka. Dobrze, że jest przedszkole, dodała. I niech nie narzekają te, na które mąż łoży – ona też chciałaby mieć komfort wychowywani dziecka, gdyby ktoś dawał jej pieniądze. A tak i pracuje, i wychowuje, i jeszcze w międzyczasie ukończyła studia. Spiker zapytał, co robi, gdy chce gdzieś wyjść, kto wówczas opiekuje się dzieckiem? Odpowiedziała, że doraźnie prosi o opiekunkę o pomoc. Płaci jej.

Ideałem mężczyzny jest kobieta, która stoi w drzwiach, wita pocałunkiem i spieszy zaraz podać obiad. Piękna zadbana, dobrze wychowująca jego dzieci. I żeby jeszcze była inteligentna, błyskotliwa, wykształcona i przynosiła pieniądze do domu... A tu kobiety jak z wyprzedaży - jakieś niepełnowartościowe, bo albo wychowują, albo gonią do pracy… Biorąc jednak po uwagę, że wartość wyprzedażowa jest rzeczywistą...  

sobota, 30 stycznia 2010
Kulinarnie;-)

Gotować lubię. Od zawsze. Gorzej było z pieczeniem ciast. Jednak  zwolnienie tempa zawodowego spowodowało, że mam czas. W końcu mam czas:) Na czytanie, odpoczynek, redagowanie różnych rzeczy, ale i pieczenie. Kiedyś upiekłam może ze dwa ciasta w roku. Teraz dwa w tygodniu. I wszystkie cholery wychodzą:)

Czekam na wiosnę. Bo na mnie czeka ogród. Light życiowy czy norma?... Myślę, że taka właśnie powinna być norma pracy dla kobiety - 1/2 etatu, wówczas jest mnóstwo czasu na dom, zainteresowania, etc. I na życie a nie przeżywanie w gonitwie kolejnych dni. Cieszę się z obecnego stanu, bo wiem, że on nie będzie trwał wiecznie. Cóż wkrótce trzeba będzie się znów zorganizować;) I też pewnie znajdę w tym dobre strony;)

wtorek, 26 stycznia 2010
Doktor G. i ,,jego" ceny

Nie mnie osądzać - winien czy nie, ale ,,przelicznik" jest ciekawy: rodzina Mastalerzy żąda odszkodowania w wys. 1.500.000. Oszdkodownia/zadośćuczynienia za życie ojca, który zmarł w wyniku niedopatrzenia (?) doktora Mirosława G.

Tymczasem ów doktor G. żąda 2.000.000 zadośćuczynienia od niedoszłego pracodawcy, który go nie zatrudnił...



poniedziałek, 25 stycznia 2010
Gdzie na biegówki?...

Wczoraj odbył się słynny Bieg Gwarków w Andrzejówce, a tymczasem parę kilometrów dalej, na granicy polsko-czeskiej (Głuszyca Górna-Janovicki) było niemal cicho i spokojnie - piękne słonce, super przygotowane trasy pod narty biegowe. Inwersja sprawiła, że biegając tylko w samym polarze, odczuwałam gorąco, co przy kilkunastostopniowym mrozie poniżej wydaje się niemal niemożliwym.

Jedynie raz na jakiś czas ciszę przerywały pędzące psie zaprzęgi, bowiem miały tam miejsce zawody... Ależ cudny widok stad pędzacych psów! Wszyscy jednak zmieścli się na trasie bez problemu:) W Jakuszycach podczas zawodów tasy dla narciarzy są zamknięte.

Poelcam zatem trasę ,,graniczną"; pętla dwugodzinna, bez przewyższeń - w przeciwieństwie do tras dookoła Andrzejówki.

Poza tym dobrze pobiegać/pospacerować w Górach Stołowych (okolice Karłowa) i - oczywiście! - w Jakuszycach, tyle że w tych ostatnich zawsze tłoczno...

środa, 20 stycznia 2010
Ile ja ważę?...

Pojechałam ostatnio do mamy na kawę i usłyszałam, że utyłam… Wrrr… no może faktycznie, przy mojej posturze widać te 2 kg w tę czy w drugą stronę… ale wydawało mi się zawsze, że waga równa się sile. Cóż, błąd w myśleniu. Już wyjaśniam dlaczego. Otóż ,,moje dzieci” uzbierały sporo pieniążków z przeznaczeniem na pomoc dla zwierząt ze schroniska. Zadzwoniłam tam i okazało się, że jest popyt na żwirek dla kotów i karmę dla psów. Stwierdziłam, że najkorzystniej będzie, jeśli dokonam zakupu w jednym z marketów.

No i… ja ważę tyle, co pół metra ziemniaków plus trochę marchewki w reklamówce, a tu trzeba było zapakować i żwirki, i wielkie wory karmy (10-15 kg) do koszyka (w sumie ponad 100 kg), potem wypakować na taśmę kasy, znów ponieść do góry, aby włożyć ponownie do koszyka, w końcu upchnąć to wszystko w bagażniku samochodu – ledwo dało radę… w każdym razie góra-dół; podnoszenie ze cztery razy po te ponad 100 kg i dziś rano obudziłam się z bólem pleców. Ale czegoż nie robi się dla zwierzaków;) W każdym razie te 2 kg, co przytyłam, na niewiele się zdały. Co ciekawe, właśnie na stoisku z karmą spotkałam sąsiada (nie widziałam go z dobre 2 m-ce), który widząc, jak pakuję do koszyka bodajże 10 żwirek (po 5 kg każdy), zakrzyknął z przerażeniem: - Rany! To twój kot tyle sra?!

Moja kocica gardzi żwirkiem, załatwia się tylko w silikon, co więcej, jest cholernie wybredna i żre tylko luksusową karmę. Rozpuściłam bestię. A ona mój portfel. No ale cóż, kupię kotu, sama zjem mniej, to może choć schudnę?.....;)

wtorek, 19 stycznia 2010
Powiedz mi, o czym myślisz, a powiem Ci, kim jesteś… wow!...;)

Na antenie Radia Wrocław emitowany jest program bodjaże o nazwie ,,Radiowy przegląd kanałów telewizyjnych” – kiedy tylko mogę, słucham tej audycji (podobnie jak ,,Loży Szyderców”), bo przynajmniej wiem, co w TV piszczy;-) Dziś został przytoczony fragment rozmowy Cejrowskiego z  Anją Orthodox, która wypowiadała się na temat ,,zachowania” Boga w czasie wojny w kontekście obozów koncentracyjnych (gdzie wówczas był miłosierny Bóg, zapytała) i Cejrowski sprowadził ją na ziemię uświadamiając, że nie nam oceniać zachowanie Boga. Cóż, nie ukrywałam nigdy niechęci do Pana Cejrowskiego, ale muszę przyznać, że tym razem wykazał się mądrością w stosunku do naiwnych przemyśleń pani Anji…

Co Bóg miał na myśli? Co poeta ma na myśli? W końcu  ,,O czym myślisz?”

Powinno się stworzyć kanon głupich pytań, których zadawać się nie powinno. Tyle że ponoć nie ma głupich pytań, są tylko takie odpowiedzi?...

sobota, 09 stycznia 2010
Zima, drogi, wyciąg:-)

Warunki drogowe są, jakie są - żeby umieć sie poruszać, trzeba po prostu jeździć. Nie narzekam - przejechałam dziś kilka dzielnic Wałbrzycha; były pługi, piaskarki, ale i... białe drogi oraz stojące na poboczu auta.

Tyle tylko, że jak w Warszawce spadną 2 cm śniegu, to już tragedia! (jeździ pług za pługiem, aby drogi były czarne), a jak poza ,,stolicą" dosypie ze 2 metry, to się mówi, że są ,,świetne warunki narciarskie".

A propos - Karolinka kręci już od dziś:-) Jeden z pożytków zimy!


piątek, 08 stycznia 2010
Teraz (i dawniej) Polska!

 Czarownice to temat-rzeka. Z takim mam problem, bo nie potrafię się zatrzymać w pisaniu…

 Ale mini-ciekawostka: kiedy i gdzie w Europie po raz ostatni spalono na stosie kobietę podejrzaną o czary?....

Nie na Ukrainie, nie w Mołdawii czy w Rumunii (choć tam wg Moszyńskiego najwięcej czarownic, upiorów, wampirów, etc.), tylko… w miejscowości Reszel (Warmia, Polska), 21 sierpnia 1811 roku.

Przodujemy w ciemnocie?...

środa, 06 stycznia 2010
Globalna wioska?...

Wg koncepcji McLuhana świat się kurczy, coraz bardziej przypominając globalną wioskę - ludzie z najdalszych zakątków świata stają się sobie coraz bliżsi, posługując się wypracowanym przez media wspólnym językiem opartym o świat piktogramów, pop-kulturowych symboli i elementarnych ludzkich emocji.

Wg koncepcji ,,ludowej", opartej na najszybszym sposobie komunikacji, czyli plotce - globalną wioską jesteśmy od zawsze. Szczególnie na wsi;-) Jeszcze głośno ktoś czegoś nie wypowie, a już nie tylko wszyscy o tym wiedzą, ale znają już co najmniej dwie wersje zakończenia. To dopiero wioska, niekoniecznie globalna;-)

niedziela, 03 stycznia 2010
Skansen w Wam'p'irzycach;-)

To jest żywa(!) żaba zamieszkująca akwarium baru-restauracji skansenu wambierzyckiego. Naprawdę żywa!

Oczywicie w skansenie są eksponaty-cudeńka historyczno-etnograficzne, ale o tym wkrótce.

Ranyż kota!!!

Dobrze, będę pisać, skoro mam kilku wiernych Czytelników:-) Zmodyfikuję tylko blog, a niektóre wpisy usunę. Skupię się na Wałbrzychu i regionie oraz opisywaniu (subiektywnym!) codzenności. Zlikwiduję jedynie wpisy ,,osobiste" i te odpuszczę w ogóle.

Mam ciekawą rzecz do opisania (plus fotki) z dzisiaj, ale czasu brak... do jutra. Robię przez noc ostateczną korektę rzeczy o powojennym Wałbrzychu; myślę, że wrzucę tu co ciekawsze fragmenty;-)

 

A propos kota... To dopiero ciekawy temat!

piątek, 01 stycznia 2010
... nic dodać, nic ująć;-)

Hiszpanie: Tu A-853, prosimy, zmieńcie kurs o 15 stopni na południe, by uniknąć kolizji... Płyniecie wprost na nas, odległość 25 mil.

Amerykanie: Sugerujemy wam zmianę kursu o 15 stopni na północ, by uniknąć kolizji.

Hiszpanie: Powtarzamy: zmieńcie swój kurs o 15 stopni na południe, by uniknąć kolizji.

Amerykanie: Tu mówi kapitan jednostki pływającej Stanów Zjednoczonych Ameryki. Nalegamy, byście zmienili swój kurs o 15 stopni na północ, by uniknąć kolizji.

Hiszpanie: Proszę o dokonanie koniecznej korekty kursu o 15 stopni na południe, aby uniknąć zderzenia z nami!

Amerykanie (z wściekłością): Tu mówi kapitan Richard James Howard, dowodzący lotniskowcem USS „Lincoln”, drugim co do wielkości okrętem floty amerykańskiej. Eskortują nas dwa okręty pancerne, sześć niszczycieli, pięć krążowników, cztery okręty podwodne oraz liczne jednostki wspomagające. Udajemy się w kierunku Zatoki Perskiej w celu przeprowadzenia manewrów wojennych w obliczu możliwej ofensywy ze strony wojsk irackich. Nie sugeruję... Rozkazuję wam zmienić kurs o 15 stopni na północ! W przeciwnym razie będziemy zmuszeni podjąć działania konieczne, by zapewnić bezpieczeństwo temu okrętowi, jak również siłom koalicji. Należycie do państwa sprzymierzonego, jesteście członkiem NATO i rzeczonej koalicji. Żądam natychmiastowego posłuszeństwa i usunięcia się z drogi!

Hiszpanie: Tu mówi Juan Manuel Salas Alcántara. Jest nas dwóch. Eskortuje nas nasz pies, jest też z nami nasze jedzenie, dwa piwa i kanarek, który teraz śpi. Mamy poparcie lokalnego radia La Coruña i morskiego kanału alarmowego 106. Nie udajemy się w żadnym kierunku i mówimy do was ze stałego lądu, z latarni morskiej A-853 Finisterre, z wybrzeża Galicji. Nie mamy bladego pojęcia, które miejsce zajmujemy w rankingu hiszpańskich latarni morskich. Możecie podjąć wszelkie słuszne działania, na jakie tylko przyjdzie wam ochota, by zapewnić bezpieczeństwo waszemu zafajdanemu okrętowi, który za chwilę rozbije się o skały; dlatego ponownie nalegamy, sugerujemy wam, iż działaniem najlepszym, najbardziej słusznym i najbardziej godnym polecenia będzie zmiana kursu o 15 stopni na południe, by uniknąć zderzenia z nami.

Amerykanie: OK. Przyjąłem, dziękuję.

... niejako powód...

... nim podejmę męską deyzję i wcisnę ,,skasuj"...


Bo gdybym miała pisac faktycznie to, co chcę, to np. wykpiłabym plakat na stronie UM Wałbrzych: stoi na nim ,,Old Colliery. Stara Kopalnia. Wałbrzyski hit w Brukseli". Toż to nic innego, jak czysta propogada! I robienie sobie PR przed wyborami! Pytanie - ,,Czy na projekt są już pieniądze?" mogłoby stanąć niektórym ością w gardle. Bo kasy pewnej nie ma... A czy faktycznie ktoś w Brukseli odebrał tę Starą Kopalnię jako hit?... Bądźmy poważni, takich ,,hitów" jest tam kilka w tygodniu. Poza tym kto tak naprawdę zwracał uwagę na naszą delgacje pośród setek innych?...

Tak samo jak wielkim wydarzeneim dla ZPiT ,,Wałbrzych" był... przemarsz jedną z ulic niemeickich. Dodam: maszerowały dziesiątki innych delegacji zespołów z różnych stron świata...

 

Ale aby nie dowalać innym tylko.... moje wpisy w blogu? Jedne wśród kilkunastu tys. podobnych:-) Stąd też nie widzę sensu sztucznego utrzymywania przy życiu. Ale do eutanazji muszę zebrać siły;-)

 

czwartek, 31 grudnia 2009
Koniec

Nim skasuję jutro blog, chciałam podziękować wszytkim tym, którzy zaglądali tu przez te dwa lata:-)

 

Wszytkiego dobrego stałym i sporadycznym czytelnikom!:-)))))))


czwartek, 24 grudnia 2009
Świątecznie

Narodzin wiary, nadzei i miłości na kolejne dni. Spokoju i radości, drodzy Czytelnicy.

wtorek, 22 grudnia 2009
Statystyki i rankingi

Wałbrzych znalazł się w rankingu najgorszych miast w Polsce (badania bodajże dla Onetu; polemizowałbym co do ich rzetelności biorąc pod uwagę firmę, które je wykonywała); na pocieszenie - parę tygodni wcześniej w Wirtulanej nie było go w pierwszej 10-tce najbrzydszych miast Polski (sukces?...).

 

Dziś na sesji kasa zostala przeznaczona na inwestycje, bo te - widoczne dla przeciętnego Kowalskiego - zapewnią sukces wyborczy. Miasto się rozwija, no przecież każdy Kowalski widzi ! - i Victoria rośnie, i Magnolia zaraz, i projekt ,,Kopalni", co to aż do  Brukseli pojechała. Że mniej kasy na inne sfery?... a kto będzie przejmował się kulturą? Ile to elektoratu?.. Wszak igrzysk, chleba, galerii i basenu potrzeba wałbrzyszanom, aby chętnie oddali swój głos ,,na kogo trzeba". I jestem pewna, że oddadzą.

 

A propos rankingów - na 135 blogów w kategorii, do której jestem przypisana, mój blog (mimo spadku statystyk) łapie się do pierwszej 40stki. Choć były czasy, że plasował się przed 30stką;-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18